kinde.betro

:::Menu:::

:::News:::

:::RSS:::

Niby pupil, a jednak bestia


Niewłaściwie wychowany amstaff jest jak tykająca bomba. W każdej chwili może rzucić się na właściciela, biorąc go za wroga
Trzebniccy lekarze przeszczepili właśnie skórę właścicielowi groźnego amstaffa. Wcześniej przyszywali mu odgryzioną przez psa rękę.
Treserzy alarmują, że nie każdy człowiek nadaje się na właściciela silnego i bojowego zwierzaka. Trzeba mieć do tego charakter. Pan Andrzej z Bydgoszczy, pacjent trzebnickich lekarzy, już wie, że moda na tę rasę może być niebezpieczna. Zaatakował go pies, którego wychowywał przez sześć lat.
- Jestem przerażony, ale przede wszystkim zdziwiony - opowiada. - Przez ten czas, gdy Jerry był u nas, był posłuszny. Chodziliśmy do tresera, aportował, warował, nie rzucał się na jedzenie - dodaje.
W pierwszy dzień świąt amstaff bawił się orzechem. Gdy właściciel schylił się, by go podnieść, Jerry rzucił mu się na rękę. Pan Andrzej odzyskał przytomność dopiero w szpitalu w Trzebnicy, gdzie przewieziono go po kilku dniach leczenia w Bydgoszczy. Tylko dzięki umiejętnościom trzebnickich lekarzy nie stracił ręki na zawsze.
- Takie psy można wyszkolić tak, by być pewnym ich reakcji. Trzeba jednak silnego charakteru, kompetencji, konsekwencji i rozwagi - mówi Leszek Kalisz, wrocławski treser. - W tym przypadku ktoś musiał popełnić błąd. Może właściciel nie był dostatecznie silny albo za mało o psie wiedział - wyjaśnia.
W Polsce jest coraz więcej amstaffów. Leszka Kalisza niepokoi jednak to, jak są wychowywane. Zna właścicieli, którzy cieszą się, że ich psy warczą na innych ludzi.
- Nic dziwnego, że potem wyrastają z nich bestie. Pamiętam Norweżkę, która nie mogła się nadziwić, że u niej w kraju rottweilery są łagodne jak baranki, a u nas strach do nich podchodzić. Tam właścicieli zmusza się do ich właściwego traktowania - opowiada treser.
W Polsce właściciel psa niebezpiecznego musi uzyskać pozwolenie od magistratu. - Wydajemy je, gdy upewnimy się, że pies będzie trzymany w bezpiecznych warunkach. Nie badamy jednak psychicznego przygotowania właścicieli, a według mnie to najważniejsze - mówi Irena Baraniecka z wrocławskiego urzędu. Ale takich badań nie przewidują przepisy.
Chociaż w Polsce istnieje oficjalna lista niebezpiecznych ras psów, amstaffa na niej nie ma. - Lista wywołuje wiele kontrowersji - przyznaje Agnieszka Janeczek, specjalista od zaburzeń behawioralnych u zwierząt. - Uwzględnia głównie wielkość i siłę psa, a nie jego cechy psychiczne - dodaje.
Jej zdaniem, najważniejsze jest dobre poznanie psychiki czworonoga. W tym nie pomoże żadna lista. Właściciel powinien reagować na każdy przejaw agresji, a w razie wątpliwości konsultować się z fachowcem.
Anna Sekrecka z Polskiego Związku Kynologicznego potwierdza, że lista niebezpiecznych psów to jedynie wskazówka. To, że nie ma na niej jamnika, nie znaczy, że nie można zrobić z niego bestii.



14447 |15276 |5467 |10452 |3016 |14501 |9839 |3270 |10268 |12074 |