Anioł czuwał nad Ewą
Mogły minąć najwyżej trzy godziny od porodu, gdy Ewa została porzucona w centrum Bielska-Białej. Piątkowy wieczór był chłodny. Około godz. 22, gdy przypadkowy przechodzień na ul. Cechowej usłyszał płacz noworodka, termometr wskazywał najwyżej dwa stopnie powyżej zera. Dziecko leżało na ziemi, tuż obok drzwi wejściowych do jednej z kamienic, zawinięte w pluszowy koc.
2722 |3006 |11095 |17432 |15745 |3697 |3238 |15366 |5661 |13135 |